Wyjście do Teatru RAMPA na spektakl Pippi
Czy deszczowy, zimny dzień może stać się najbarwniejszym wspomnieniem miesiąca? Jak się okazało w ostatnią niedzielę – absolutnie tak! 22 lutego, punktualnie o 16:00, nasza ekipa ze Świetlicy pod Aniołem wyruszyła na wycieczkę do Teatru Rampa. i choć warszawska aura nas nie rozpieszczała, to co działo się na scenie, całkowicie zrekompensowało nam walkę z pośniegową pluchą.
Mieliśmy niesamowite szczęście – trafiliśmy na spektakl „Pippi” zaledwie dwa dni po jego oficjalnej premierze! To sprawiło, że czuliśmy się niemal jak goście honorowi, mogąc jako jedni z pierwszych podziwiać tę nową, świeżą odsłonę przygód najsilniejszej dziewczynki świata.
Gdy za oknami topniał brudny śnieg i zacinał deszcz, my przenieśliśmy się do świata, w którym zasady ustala wyobraźnia, a radość nie zna granic.
Byliśmy przygotowani na dobrą zabawę, ale to, co zobaczyliśmy, przerosło nasze oczekiwania. Spektakl był innowacyjny i oryginalny: twórcy postawili na nowoczesne rozwiązania, które sprawiły, że klasyczna historia Astrid Lindgren nabrała zupełnie nowego blasku. Był też wizualnym majstersztykiem: efekty specjalne wywoływały uśmiech (i okrzyki zachwytu!) nie tylko u dzieci, ale i u opiekunów. Dodatkowo, sztuka okazała się muzyczną ucztą: poziom wokalny aktorów był po prostu światowy! Piosenki wpadały w ucho tak bardzo, że niektórzy z nas nucili je jeszcze w drodze powrotnej do domu.
Dla nas, podopiecznych i wychowawców Świetlicy pod Aniołem przy Parafii św. Marka Ewangelisty, to wyjście miało jeszcze jeden, ważny cel. Jako że prężnie działamy w naszym świetlicowym Teatrze Raj, z uwagą podpatrywaliśmy warsztat profesjonalistów.
Rozwiązania sceniczne i pasja aktorów z Rampy stały się dla nas ogromną inspiracją. Już teraz w głowach mamy tysiąc nowych pomysłów na nasze własne przedstawienia! Pippi pokazała nam, że nie trzeba bać się bycia innym i że odwaga w kreowaniu sztuki zawsze popłaca.
Wracaliśmy do domów przemoczeni, ale z sercami pełnymi ciepła. To była jedna z tych wycieczek, które pamięta się długo. Już teraz nie możemy się doczekać kolejnych wspólnych wypraw – w końcu żadna pogoda nie jest nam straszna, gdy mamy tak doborowe towarzystwo!
P. Klaudia mama Basi i Hani
